W roku 1939 św. Maksymilian przebywał przez pewien czas również w naszych stronach, a dokładnie w Gębicach, koło Gubina. Jak to się stało? Sami zobaczmy. Spróbujmy prześledzić tych 81 niełatwych dni…
19.09.1939r.
Do Niepokalanowa przed południem zajechały auta niemieckie – wydano rozkaz ewakuacji, mogą zostać tylko ranni oraz dwóch braci do opieki, pozostali mają iść pieszo na północ w kierunku szosy Poznań – Warszawa.
48 internowanych zakonników, wraz z Ojcem Maksymilianem, pokonawszy pół kilometra ma zająć się rozładowaniem ciężarówek z pociskami, następnie tymi ciężarówkami zawieziono ich do Rawy Mazowieckiej, gdzie stłoczono wraz z innymi więźniami do kościoła pasjonistów p.w. Wniebowzięcia NMP. Mieszkańcy Rawy próbowali podawać żywność głodnym więźniom, ale Niemcy nie pozwalali na to.
20.09.
Ponownie załadowani ciasno do ciężarówek podążają do Częstochowy, tak bliskiej sercom zakonników. Tu zamiast przed Cudowny Obraz kazano im przejść do wagonów towarowych i przewieziono w nieznaną im część III Rzeszy.
O. Maksymilian z troską ogarnia spojrzeniem swych braci i wyjaśnia sens tej niezamierzonej podróży: „Dzieci, pomyślcie, w normalnych warunkach nigdy byśmy sobie nie mogli pozwolić na taką podróż zagraniczną. Ileż to starań trzeba by było poczynić! Bądźmy wdzięczni naszym wrogom, że sami pokrywają koszty tej podróży, dzięki której mamy okazję szerzej pełnić naszą misję nawet za granicą”.
21.09. – czwartek rano
Bardzo głodni więźniowie przybyli do obozu w Lamsdorf (obecnie Łambinowice). Na następny dzień,
a to był piątek, Niemcy dali im po kawałku kiełbasy. Zakonnicy odmówili spożywania mięsa, lecz
o. Maksymilian znalazł sposób (wprawdzie swoim kosztem), by nakarmić współbraci: „Zważywszy na okoliczności, w jakich się znajdujemy, udzielam wszystkim dyspensy (kapłan udzielający dyspensy, sam pości). Więcej się teraz przysłużymy Niepokalanej mając siły do pracy, niż gdybyśmy padając
z wycieńczenia zachowali ten piątkowy post. Jedzcie, dzieci” .
23.09. – sobota
Wraz z 600 więźniami zostali na nowo stłoczeni w wagonach towarowych, ale oto w drodze do stacji wśród zakonników rozległ się śpiew – modlitwa „Serdeczna Matko, opiekunko ludzi”, które to podchwyciły inne serca, tworząc rozmodloną procesję, zdążającą w przerażające nieznane, ale z nicią nadziei ku Niebieskiej Matce...Pociągiem minęli Opole, Wrocław, wieczorem dotarli do Legnicy.
O. Kolbe całkowicie Jej zawierza i zachęca: „Oddajmy sprawę Niepokalanej. Jeśli taka będzie Jej wola, to pewnego dnia powrócimy do naszego klasztoru. Ale jeśli spodoba się Jej, byśmy pomarli w niewoli, to zechciejmy tę wolę przyjąć” .
24.09. – niedziela
Rankiem transport więźniów przybył do Amitz (Gębice, niedaleko Gubina). Siedzieli godzinę zamknięci
w wagonach…
Gębice – obóz otoczony drutem kolczastym przeznaczony na 12 tys. jeńców.
Zakonników przywitano po niemiecku: „ Oto idą franciszkanie, polscy bandyci ukrywający się pod religijnymi habitami”. Jeszcze w ten sam dzień o. Maksymilian odważnie podszedł do Niemców, aby sprostować to oszczerstwo.
Ciężkie życie obozowe toczyło się dzień za dniem. Między wierszami propagandowych wiadomości dochodziły wieści o broniącej się Warszawie. Niemcy zwalali winę na Anglię za los Polski... Zakonnicy modlili się, by naród przetrwał to piekło…
Pewnego dnia o. Maksymilian, przepełniony smutkiem, ze łzami w oczach, wyszeptał swoim współbraciom:
„ZOBACZYCIE, POLSKA JESZCZE ZMARTWYCHWSTANIE – i jakby na znak swego przekonania wymownie postukał laską w ziemię, dodając – TA ZIEMIA, NA KTÓREJ TERAZ STOIMY, GDZIE JEST NASZE WIĘZIENIE, BĘDZIE PEWNEGO DNIA CZĘŚCIĄ ZJEDNOCZONEJ I NIEPODLEGŁEJ POLSKI ”.
Nastał październik – bracia z gliny ulepili figurę Niepokalanej, którą ustawili na środku namiotu. Dzięki zabiegom o. Maksymiliana, który po rozmowie z Grupenfürerem Stürnem, protestantem – podarował mu Cudowny Medalik – inni więźniowie mogli przychodzić na modlitwę różańcową
i wyspowiadać się do namiotu zakonników. Potem i w innych namiotach było słychać modlitwy
i wspólny różaniec. Niemcy zauważali jakiś niezrozumiały dla nich spokój i porządek wśród internowanych, więc nie sprzeciwiali się takim praktykom.
Głód , chłód, brak łóżek dokuczał więźniom – spali na słomie, która podmakała w czasie deszczu, nie mieli ciepłych rzeczy – a tu jesienne deszcze i nocne przymrozki..., nie mieli też odzieży ani bielizny na zmianę, stąd pojawiały się wysypki skórne i uciążliwe wszy... Zakonnicy znosili to wszystko dla Niepokalanej.
9.11. – czwartek
Późnym popołudniem zakonnicy zostali przewiezieni do kolejnego obozu w Ostrzeszowie (Schildberg).
8.12. – Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Bracia zostali zwolnieni z obozu i mogli wrócić do Niepokalanowa.
Na podst. książki prof. C. R. Fostera "Rycerz Maryi" oprac. Franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej
| « poprzednia | następna » |
|---|




